Aktualności

UE: zasady po zmianach

Koniec z ogólnym skierowaniem pracownika do lekarza medycyny pracy.

Od 1 kwietnia 2015 r. przepis art. 229 K.p. dotyczący kierowania pracowników na badania profilaktyczne obowiązuje w zmienionym brzmieniu. Modyfikacja dotychczasowej treści przepisu dotyczy m.in. kierowania pracowników na badania wstępne. Począwszy od 1 kwietnia br. badania te nie będą konieczne, jeżeli pracownik dostarczy ze swojego poprzedniego (lub równoległego) zakładu pracy ważne orzeczenie lekarskie wydane w następstwie przeprowadzenia badań profilaktycznych. Niezbędnym warunkiem uznania tego orzeczenia za miarodajne u nowego pracodawcy będzie ustalenie, że dotyczy ono pracy w takich samych warunkach jak oferowane w nowym zakładzie. W praktyce do poczynienia takich ustaleń konieczne będzie nie tylko poprzednie orzeczenie lekarza medycyny pracy, ale również skierowanie z byłej firmy. To właśnie w skierowaniu pracodawca od 1 kwietnia 2015 r. musi dokładnie opisać warunki pracy na stanowisku zajmowanym przez pracownika kierowanego na badania. Rozstrzygnięcie lekarza medycyny pracy aktualnie odnosi się właśnie do tych warunków. Stąd tak ważne jest prawidłowe wypełnienie skierowania na badania, którego wzór w porównaniu do poprzedniego stanu prawnego uległ znacznemu rozszerzeniu.

Rozporządzenie Ministra Zdrowia nowelizujące rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej w sprawie przeprowadzania badań lekarskich pracowników, zakresu profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami… (Dz. U. z 1996 r. nr 69, poz. 332 ze zm.) wprowadziło nowy wzór omawianego skierowania. Punkt dotyczący warunków pracy na danym stanowisku, w tym narażenia na czynniki szkodliwe, został rozbudowany poprzez wyliczenie poszczególnych czynników szkodliwych, które mogą wystąpić na stanowisku pracy. Zostały one podzielone na trzy główne grupy, tj. czynniki fizyczne, biologiczne i inne czynniki. W ramach każdej grupy pracodawca musi ustosunkować się do wskazanych zagrożeń, co często może wymagać wiedzy specjalistycznej. Nie wystarczy bowiem odnotować, że dane zagrożenie występuje, ale trzeba również podać w skierowaniu czas narażenia dziennego na ten czynnik i wyniki dokonanych pomiarów. Przykładowo, pracodawca musi odnieść się do tego, czy w jego zakładzie na stanowisku, którego dotyczy skierowanie, występuje hałas, ultradźwięki, pył przemysłowy lub czynniki toksyczne.

Takie rygorystyczne podejście do wymogu opisania warunków panujących na stanowisku pracy to konsekwencja obowiązującej od 1 kwietnia br. zmiany art. 229 K.p. Skorzystanie przez pracodawcę z nowych regulacji, w tym głównie ze zwolnienia z badań wstępnych, wymaga bowiem porównania warunków pracy oferowanych przyszłemu pracownikowi z tymi, które wskazane są w skierowaniu od poprzedniego pracodawcy.

Orzeczenie o braku przeciwwskazań lub przeciwwskazaniach do wykonywania pracy, wydane przed 1 kwietnia 2015 r., zachowuje ważność przez podany w nim okres.

Orzeczenie zamiast zaświadczenia

Nowelizacja rozporządzenia dotyczącego przeprowadzania badań lekarskich pracowników, oprócz nowego wzoru skierowania na te badania, przewiduje też inne zmiany. W porównaniu do stanu prawnego obowiązującego przed 1 kwietnia br. usunięto regulację dotyczącą wykonywania badań profilaktycznych w celu stwierdzenia, że ze względu na stan zdrowia kobieta w ciąży nie powinna wykonywać swojej dotychczasowej pracy. Zmieniono także nazwę dokumentu wydawanego przez lekarza medycyny pracy po przeprowadzeniu badania profilaktycznego. Zaświadczenie o braku przeciwwskazań do pracy na określonym stanowisku lub o istnieniu takich przeciwwskazań określono jako orzeczenie o takich wskazaniach lub przeciwwskazaniach. Odpowiednio do tych zmian zmodyfikowano również wzory dotychczasowych zaświadczeń lekarskich. Co istotne, w nowym brzmieniu wzoru orzeczenia wyraźnie zaakcentowano, iż wydaje się je na podstawie skierowania z określonego dnia oraz że rozstrzygnięcie lekarza medycyny pracy następuje w oparciu o ocenę narażeń występujących na stanowisku pracy. Narażenia te (na warunki lub czynniki szkodliwe na stanowisku pracy) powinny być wskazane w skierowaniu, na podstawie którego przeprowadzono dane badanie.

Nowe zasady dopiero od 1 kwietnia

Dodatkowa możliwość uchylenia się od konieczności skierowania pracownika na badania wstępne jest z pewnością atrakcyjna dla pracodawców. Trzeba jednak pamiętać, że art. 229 K.p. w zmienionym brzmieniu obowiązuje dopiero od 1 kwietnia 2015 r. Z ustawy wprowadzającej nowe regulacje, jak też z nowelizacji rozporządzenia jednoznacznie wynika, że do skierowania na badania i zaświadczeń lekarskich wydanych przed tą datą stosuje się stare zasady. Tak samo badania profilaktyczne, które na dzień 1 kwietnia br. są w toku, zostaną przeprowadzone według starych przepisów. Oznacza to, że dla potrzeb zmienionych przepisów nieużyteczne będą zaświadczenia lekarza medycyny pracy wydane przed wejściem w życie nowelizacji. Jeżeli więc pracownik przyjmowany do pracy po 1 kwietnia 2015 r. na takie same stanowisko i warunki jak w poprzednim zakładzie, przedłoży aktualne zaświadczenie o braku przeciwwskazań do wykonywania pracy, wydane przed 1 kwietnia br., to będzie musiał odbyć badanie wstępne.

Z nowości wprowadzonych nowelizacją rozporządzenia można jeszcze wymienić doprecyzowanie dotychczasowych jego zapisów poprzez wskazanie, że badanie profilaktyczne przeprowadza się na podstawie wydanego przez pracodawcę skierowania na badania, w jednostce służby medycyny pracy, z którą pracodawca zawarł umowę. Ponadto, odmiennie niż przed 1 kwietnia br., orzeczenie lekarskie wydawane jest wyłącznie pracownikowi.

Podstawa prawna

Ustawa z dnia 26.06.1974 r. – Kodeks pracy (Dz. U. z 2014 r. poz. 1502 ze zm.)

Rewolucja na polskim rynku pracy: wkroczyliśmy w etap „rynku pracownika”

Polska gospodarka przyspiesza na tyle szybko, że zaczyna odczuwać to statystyczny Polak: niemal 80 proc. pracowników nie obawia się utraty zatrudnienia. Jednocześnie 78 proc. pracodwców planuje utrzymać obecny poziom miejsc pracy – wynika z 2. edycji Barometru Rynku Pracy przygotowanego przez Work Service S.A.

Podobnie jednak jak rok temu, wyraźnie widać duży rozdźwięk pomiędzy pracodawcami a pracownikami w kwestii podwyżek. Podczas gdy wzrostu swojej płacy oczekuje 50 proc. pracowników, zaledwie 5 proc. pracodawców zamierza te oczekiwania spełnić. Ten dysonans jest naturalny, ponieważ pracodawcy muszą mieć chwilę, aby nowe realia rynku pracy uwzględnić w swoich strategiach HR.

– Kiedy w 2013 roku komentowaliśmy pierwszą edycję naszego barometru, mieliśmy do czynienia z dużą niepewnością gospodarczą, co bezpośrednio przekładało się na trudną sytuację na rynku pracy i silne cechy tzw. rynku pracodawcy. W tym roku, w związku z większym popytem inwestycyjnym ze strony polskich firm i przyspieszeniem polskiej gospodarki, wskaźniki obrazujące rynek pracy poprawiły się. W czerwcu stopa bezrobocia, zgodnie z szacunkami Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, była najniższa od dwóch lat i wyniosła 12,1 proc. W miesiącach wakacyjnych może być jeszcze niższa, wzmocniona dodatkowo sezonem letnim – mówi Tomasz Hanczarek, prezes zarządu Work Service S.A. – Pozytywne sygnały zaczyna odczuwać także statystyczny Polak. Z przeprowadzonego przez nas badania wynika, że prawie 8 na 10 pracowników jest spokojnych o swoje zatrudnienie. Jest to wynik o 14 p.p. lepszy do ubiegłorocznego i jednocześnie najwyższy od kilku lat – dodaje Tomasz Hanczarek.

Najlepiej pewność pracy i rosnący popyt na polskiego pracownika ilustruje mocny skok oczekiwań płacowych.

Zdaniem pracownika optymisty

Tylko 16 proc. (27 proc. w 2013 r.) zapytanych Polaków boi się o swoje zatrudnienie w najbliższych dwóch latach. Taką obawę zadeklarowało dwa razy więcej kobiet niż mężczyzn (odpowiednio 23 proc. i 11 proc.) oraz najczęściej osoby zatrudnione na niepełny etat i zarabiające poniżej średniej krajowej. W jaki sposób pracownik będzie szukać nowego zatrudnienia i czy zajmie mu to dużo czasu?

– Niemal trzy czwarte zapytanych przez nas pracowników liczy na znajomych, ponad połowa planuje przeglądać ogłoszenia i samodzielnie wysyłać aplikacje do firm. Polski pracownik jest też optymistą w kwestii czasu poszukiwania pracy. Ponad połowa respondentów jest przekonana, że nowe zatrudnienie znajdzie już w ciągu trzech miesięcy – mówi Krzysztof Inglot, dyrektor działu rozwoju rynków w Work Service S.A.

Zdaniem pracodawcy realisty

W czasie, gdy tylko co szósty pracownik obawia się o swoje zatrudnienie, zdecydowana większość pracodawców (78 proc. firm) planuje utrzymać obecny poziom miejsc pracy lub go zwiększyć. Stabilną kondycję polskich firm potwierdza także fakt, że 12proc. firm zamierza zwiększyć poziom zatrudnienia w najbliższym kwartale (2013 r.: 12 proc.), a jedynie 6 proc. myśli o redukcji etatów (2013 r.: 7,5 proc.). Ponad połowa przedsiębiorstw będzie zatrudniać pracowników niższego i średniego szczebla (odpowiednio 53 proc. i 52 proc.), a jedynie co dwudziesta firma będzie poszukiwać kandydatów do kadry zarządzającej. – To kolejna „jaskółka”, która potwierdza coraz lepszą kondycję polskiej gospodarki. Znaczący wzrost zamówień, zarówno krajowych jak i pochodzących z państw UE, mobilizuje firmy do zwiększania swoich mocy produkcyjnych, a w konsekwencji do tworzenia nowych miejsc pracy – podkreśla Tomasz Hanczarek.

Pracownik i pracodawca w kwestii podwyżek poróżnieni

Pracownicy odczuwają pozytywne zmiany na rynku i chcą zarabiać więcej – aż 49 proc. respondentów spodziewa się uzyskania podwyżki w najbliższym zasie. W porównaniu do ubiegłorocznej edycji badania ich liczba wzrosła aż o 11 p.p. (2013r.: 38 proc.), a znacząco zmalała (o 6 p.p.) liczba oczekujących jego obniżenia – do 1 proc. Zdecydowanie mniejszymi optymistami w kwestii polityki płacowej są pracodawcy. Znakomita większość z nich (87 proc.) zamierza utrzymać aktualny poziom płac, a tylko 5 proc. firm myśli o jego podniesieniu.

– Otrzymane wyniki po raz kolejny obrazują silną presję płacową ze strony pracowników, co w naszym przekonaniu jest następstwem licznych rekrutacji, które w ciągu ostatnich dwóch kwartałów silnie budują popyt na pracownika również najniżej wykwalifikowanego. Nie bez znaczenia jest też głośna dyskusja na temat płacy minimalnej. Gdy weźmiemy pod uwagę dynamikę minimalnego wynagrodzenia w krajach Unii Europejskiej w ciągu ostatnich 10 lat, Polska zajmuje miejsce w czołówce, ze wzrostem na poziomie aż 98 proc. To nie jest najlepsza wiadomość dla polskiej gospodarki i pracodawcy, dla którego oznacza wyższe koszty pracy i presję społeczną – mówi Inglot.

– Sytuacja na rynku pracy wyraźnie poprawia się od początku roku, Polacy są coraz bardziej pewni swojego zatrudnienia, a do urzędów pracy udaje się coraz mniej bezrobotnych. Liczę, że taki klimat utrzyma się i tegoroczny wskaźnik bezrobocia zamkniemy na poziomie poniżej 13 proc. – podsumowuje prezes zarządu Work Service S.A. Polski pracodawca potrzebuje czasu, aby oswoić się z presją płacową i zmienić przygotowywane jeszcze w klimacie kryzysu strategie personalne na 2014 rok. Zmiana ta jednak jest nieunikniona, co pokazuje rosnące zainteresowanie polskich pracodawców pracownikami ze wschodu oraz chęcią ponoszenia kosztów dowozu pracowników. A to jest zawsze ostatnią linią obrony pracodawcy przed podniesieniem wynagrodzeń polskiemu pracownikowi i wejściem w konkurencję płacową z okolicznymi pracodawcami – dodaje Hanczarek.

Stawki za godzinę pracy w I półroczu 2014 roku: Najwyższe w finansach i ubezpieczeniach

Godzinowa stawka wynagrodzenia w gospodarce narodowej w pierwszych dwóch kwartałach 2014 roku wyniosła średnio 26,75 zł. Najmniej za godzinę pracy można było dostać w administracji oraz hotelarstwie i gastronomii, gdzie stawka nie przekroczyła 20 zł. Najmniejszą liczbę godzin przepracowali przeciętnie pracownicy szkół, którzy za jedną godzinę pracy dostawali średnio 37,29 zł.

Najwyższe płace godzinowe otrzymywali zatrudnieni w finansach i ubezpieczeniach (46,61 zł) oraz informacji telekomunikacji (w tym specjaliści IT; 45,59 zł). Płaca godzinowa w tych branżach była ponad 2,5 razy wyższa od pensji w najniżej opłacanych sekcjach gospodarki narodowej.

Mimo ogromnego bezrobocia w Polsce, 33 proc. pracodawców ma problem ze znalezieniem pracowników o odpowiednich kompetencjach – wynika z raportu „Niedobór talentów 2014″. Najtrudniej o wykwalifikowanych pracowników fizycznych, inżynierów i operatorów produkcji.

„Można powiedzieć o swego rodzaju paradoksie, bo mamy wysoką stopę bezrobocia, które w tym momencie wynosi 12,5 proc., natomiast firmy wciąż nie mogą znaleźć pracowników do swoich organizacji” – powiedziała podczas prezentacji prasowej raportu Monika Jabłońska z firmy doradztwa personalnego ManpowerGroup, która przeprowadziła badanie.

Autorzy raportu szacują, że problem niedopasowania oczekiwań pracodawców do kompetencji pracowników będzie się pogłębiał i w przyszłym roku kłopoty z rekrutacją może mieć już ok. 40 proc. firm.

Najtrudniej o wykwalifikowanego pracownika fizycznego

Wyniki poszczególnych edycji, prowadzonego w naszym kraju od siedmiu lat badania, wskazują na stały i istotny problem pracodawców z pozyskiwaniem kandydatów na tego typu stanowiska. Ta grupa zawodowa tylko raz nie znalazła się na pierwszym miejscu zestawienia zawodów objętych niedoborem talentów. Pracodawcom brakuje przede wszystkim spawaczy, ślusarzy, tokarzy, szwaczek, operatorów wózków widłowych, mechaników, elektromonterów. Problem z pracownikami fizycznymi zauważają też autorzy innych raportów, od lat sygnalizowany jest np. w Bilansie Kapitału Ludzkiego (BKL), który realizuje Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości.

Eksperci, komentujący raport wskazywali, że przyczyny deficytu robotników wykwalifikowanych nie są wielką tajemnicą, skoro przed laty rozmontowano w Polsce system szkolnictwa zawodowego, uznając go już za nieefektywny. Wiceminister pracy Radosław Mleczko zadeklarował, że MPiPS na pewno pochyli się nad wynikami raportu, biorąc je pod uwagę przy projektowaniu nowych rozwiązań dla rynku pracy.

„Jeżeli chodzi o szkolnictwo zawodowe, to wspólnie z Ministerstwem Edukacji Narodowej staramy się jakoś przeciwdziałać tej sytuacji, że rzeczywiście to szkolnictwo nie zaspokaja obecnie potrzeb rynku” – powiedział Mleczko.

Brakuje też inżynierów i operatorów

Na drugiej pozycji w rankingu trudnych do obsadzenia stanowisk znaleźli się w tym roku inżynierowie. To kompetencje, które cieszą od lat się bardzo dużym zapotrzebowaniem wśród firm w naszym kraju. W Polsce w głównej mierze obserwujemy zapotrzebowanie na inżynierów ze wszystkich obszarów związanych z optymalizacją procesów produkcyjnych.

W zestawieniu, na trzecim miejscu, po raz pierwszy znaleźli się operatorzy produkcji, którzy zastąpili, zajmujących zazwyczaj tę pozycję, techników. Aktualnie technicy zajmują miejsce ósme. Obserwujemy również duże zapotrzebowanie na pracowników o kompetencjach handlowych: menedżerowie ds. sprzedaży są na czwartej pozycji a przedstawiciele handlowi na siódmej. Kierowcy, podobnie jak przez wiele poprzednich polskich edycji badania, są na piątym miejscu listy. Na kolejnych pozycjach pracodawcy wskazali: pracowników działów IT, przedstawicieli handlowych, techników, niewykwalifikowanych pracowników fizycznych i menedżerów projektów.

– W Polsce, podobnie jak w całej Europie, zaczyna brakować specjalistów. Najbardziej dotkliwy jest brak wykwalifikowanych pracowników fizycznych i kadry inżynierskiej. Szybkie uzupełnienie tych braków ma kluczowe znaczenie dla inwestycji i przyszłości reindustrializacji w Polsce – komentuje Prezes PAIiIZ Sławomir Majman.

 

Skrócili czas pracy do 6 godzin dziennie. To się opłaca!

WP.PL/Gazeta Wyborcza/The Guardian

 

Pracownicy mniej chorują i rzadziej biorą zwolnienie lekarskie – uważają w szwedzkim zakładzie Toyoty, w którym wprowadzono 6-godzinny dzień pracy. Pracownicy w firmie zarabiają tyle, ile dostawaliby pracując po 8 godzin. W przedsiębiorstwie wprowadzono jedną zmianę, zamiast dwóch. Taki układ opłaca się, bo zatrudnieni biorą mniej urlopów i rzadziej chorują. Jak podaje agencja AFP, cytowana przez „Gazetę Wyborczą”, mechanik w firmie zarabia miesięcznie prawie 30 tys. koron (13 tys. zł).

 

Skrócić czas pracy chcą też w urzędzie miejskim w Göteborgu. Zamierzają jednak najpierw wypróbować nowe rozwiązanie. Pracownicy w jednym urzędzie będą pracować 6, a drugim 7 godzin dziennie. Burmistrz po roku trwania eksperymentu porówna efekty pracy obu urzędów. Czy takie rozwiązanie ma sens?

– Jeśli takie skrócenie czasu pracy idzie w parze z precyzyjną organizacją pracy i komasacją zadań, to jestem przekonany, że to się może udać. Na pewno zwiększa się presja czasu, ale w nagrodę ma się więcej czasu dla siebie – komentuje Artur Ragan, specjalista z agencji pracy tymczasowej Work Express. – Pytanie, czy nie jest to też uwarunkowane typowym dla krajów skandynawskich podejściem do pracy jako takiej, zakładającym uczciwe traktowanie pracodawcy i przeznaczanie tych 6-7 godzin na pracę, a nie „czynności zastępcze”.

Wieści o innym rozwiązaniu płyną z Francji. Nowy przywilej pracowników, o którym pisał dziennik „The Guardian”, zakłada możliwość ignorowania służbowych maili po wyjściu z biura do domu. W dobie urządzeń mobilnych zachwiany został bowiem tzw. „work-life balance” w wielu firmach.

– Na szeregowych stanowiskach, w zawodach, które nie wymagają szybkiej reakcji o każdej porze, to bardzo dobra polityka. Potrzebujemy odpoczynku od tematyki służbowej i taki zakaz np. w regulaminie firmy, to bardzo dobra rzecz. Przy okazji utrudnia wywieranie niedozwolonej presji, często stosowanej w korporacjach – dodaje Artur Ragan z Work Express. – Jednak niestety nie każdy zawód daje luksus „odcięcia się” od służbowej poczty.

Dłuższa praca nie przekłada się na wymierne efekty. Wyniki badań OECD wskazują wyraźny związek między krótszym czasem spędzanym w biurze, a lepszymi wynikami. Choć Grecy pracują ponad 2 tys. godzin rocznie, a Niemcy tylko 1,4 tys., to ci pierwsi są aż o 70 proc. mniej efektywni.

 

 

W ciągu ostatnich sześciu miesięcy 17 proc. Polaków zmieniło pracę. To wynik na poziomie średniej dla całej UE (16 proc.). Najwyższa rotacja pracowników miała miejsce we Francji (tam zatrudnienie zmieniła co czwarta osoba), a najniższa w Czechach (co jedenasta osoba odeszła do innego pracodawcy). Porównanie z innymi krajami Europy jest o tyle istotne, że w poprzedniej edycji badania to właśnie Polacy byli jednym z najczęściej zmieniających pracę narodów. Zmuszała ich do zmian sytuacja w firmie.

Dziś jest inaczej. Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan: – Coraz częściej pracownicy zmieniają pracę z własnej woli, szukając lepszych warunków pracy i możliwości realizacji ambicji zawodowych. Co ważne, znajdują ją.

Wynik badania zdają się potwierdzać jego słowa. Aż 63 proc. pracowników zakłada, że w razie konieczności znalazłoby pracę na podobnych warunkach i to w ciągu pół roku. Większymi optymistami w tym względzie są tylko Szwedzi i Norwegowie.

Co ciekawe, dwie trzecie respondentów przyznało też, że lubi swoją pracę i czuje satysfakcję w związku z wykonywanymi obowiązkami. Przeciwnego zdania był tylko co jedenasty zatrudniony. W tym przypadku niewiele się zmienia od lat – Polacy zazwyczaj deklarują, że lubią swoją pracę.

Jeśli już ją zmieniają, to głównie dlatego, żeby więcej zarabiać. Taki powód podała więcej niż jedna trzecia (37 proc.) pytanych przez Randstad. Trzech na dziesięciu było niezadowolonych z dotychczasowego pracodawcy, a jeden na czterech musiał poszukać nowego zajęcia ze względu na restrukturyzację firmy.

Nieco dziwić może fakt, że optymizm pracowników nie jest już tak duży, gdy są oni pytani o sytuację gospodarczą w kraju. Przekonanych o tym, że się ona poprawi, jest tylko nieco ponad jedna trzecia respondentów. Dokładnie taki sam odsetek uważa, że powinien dostać podwyżkę, a niemal połowa spodziewa się jednorazowej nagrody finansowej w 2014 r. Swoje oczekiwania finansowe najczęściej motywują tym, że inwestują w swój rozwój. Aż 81 proc. pracowników deklarowało, że stara się we własnym zakresie rozwijać zawodowo, połowa z tej grupy skarżyła się natomiast, że nie otrzymała w tym względzie wsparcia.

*Monitor Rynku Pracy jest kwartalnym badaniem ankietowym, realizowanym w 32 krajach Europy, Azji, Australii i obu Ameryk. Elektroniczne ankiety wypełniają respondenci w wieku 18-64 lata, pracujący minimum 24 godziny w tygodniu, z wykluczeniem samozatrudnionych. Próba w Polsce: 405 osób; w całym badaniu: około 14 tys. Badanie zostało zrealizowane w dniach 25 listopada – 12 grudnia 2013 r.